W dzisiejszym, wtorkowym artykule Radia Maryja profesor Eryk Łon wypowiedział się na temat inflacji. Wygląda na to, iż mimo niedawnych wzrostów na rynku krypto, znów warto zacząć wymieniać złotówki na kryptowaluty.

Profesor Łon, który jest członkiem Rady Polityki Pieniężnej swój wywiad zaczyna od stwierdzenia, iż poziom inflacji w Polsce wydaje się bliski optymalnemu. Potem jest tylko gorzej.

Inflacja jest odpowiednia

Zgodnie z polskim prawem inflacja powinna być utrzymywana w przedziale +/- 1% od celu, który wynosi 2,5%. Według tego prawa najwyższym poziomem inflacji do którego powinna dopuścić rada polityki pieniężnej jest 3,5%. Tymczasem w tym roku przez długi czas mierzyliśmy się z inflacją powyżej 4 procent w ujęciu rocznym: w styczniu, lutym i marcu.

Już od początku artykułu w Radio Maryja padają słowa, które każą się nam przygotować na bardzo duży dodruk pieniądza. Eryk Łon w pozytywnych słowach mówi o Japonii i działaniach ichniego Banku Centralnego. Japoński Bank Cetralny od lat jest miejscem eksperymentów: jak daleko moża się posunąć w drukowaniu pieniędzy oraz ekspanyswnej polityce pieniężnej – możecie na ten temat przeczytać wiecej w tym artykule

.

Ten przykład pokazuje, że warto wykorzystywać kanał rynku akcji podczas prowadzenia polityki pieniężnej. Co ciekawe Amamiya Masayoshi był w przeszłości dyrektorem pionu pieniężnego i rynków kapitałowych w Departamencie Rynków Finansowych Banku Japonii.

Wygląda na to, iż przy obecnej władzy oraz członkach Narodowego Banku Polskiego możemy spodziewać się podobnych rozwiązań.

Ich skuteczność jest wątpliwa i przede wszystkim daje zarobić ludziom inwestującym na rynku akcji oraz obligacji. Zastanówmy się – czy rzeczywiście wpompowanie olbrzymich pieniędzy w obliczu koronawirusa i zamkniętych fabryk może zwiększyć produkcje?

Zazwyczaj luzowanie ilościowe oraz inne niekonwencjonalne metody polityki pienężnej są też szkodliwe dla reszty społeczeństwa, na które czeka inflacja – szczególnie bolesna, gdy stopy procentowe wynoszą 0% (jak teraz w Polsce).

Jednak nie ma deflacji?

Z wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, gdy obniżane były stopy procentowe do zera, można było zrozumieć, że groziła nam deflacja. Na przykład prof. Glapiński w kwietniu mówił:

W oczy zagląda nam groźba deflacji – inflacja jest teraz najmniejszym problemem. To będzie trudny i ciężki kryzys, ale mam nadzieje, że wyjście z niego będzie energiczne.

Dziś jesteśmy na górnej granicy dozwolonej inflacji przy zerowych stopach procentowych, wiec nie uchronimy swojego kapitału bez ryzyka (np. na lokatach).

Tymczasem dziś Eryk Łon mówi:

Myślę, że kluczowe znaczenie ma to, że stosunkowo wysoki poziom inflacji bazowej nie doprowadził do trwałego ukształtowania się inflacji konsumpcyjnej na poziomie wyższym od górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego. Poza tym warto pamiętać, że w okresach kryzysowych grozić może nam powrót do zjawisk deflacyjnych i dlatego dobrze się stało, że z deflacją nie mamy aktualnie do czynienia.

Mimo, iż profesor Łon nie jest fanem zwiększenia obecnego limitu odchyleń o celu inflacyjnego, z jego wypowiedzi możemy spodziewać się nawet powrotu do inflacji powyżej 4 procent:

Warto zresztą zauważyć, że w przeszłości zdarzały się okresy, w których inflacja była niższa od 0,5% albo i wyższa niż 4,5%. Myślę, że tym co jest kluczowe to przede wszystkim przyjęcie założenia, że Polska jako kraj wschodzący ma niejako prawo do wyższej nieco inflacji niż kraje dojrzałe. Z różnych badań wynika bowiem, że optymalny poziom inflacji dla krajów wschodzących kształtuje się na wyższym poziomie niż analogiczny poziom dla krajów dojrzałych.

Przytoczona tutaj wypowiedź oczywiście ma sens, państwa dopiero rozwijające się, zazwyczaj mogą pozwolić sobie na trochę wyższą inflację. Jednakże musimy pamiętać, iż działania Rady Polityki Pieniężnej doprowadzały do inflacji powyżej 4 procent na poczatku roku, a członkowie RPP nie podjęli żadnych działań, aby ze wzrostem cen walczyć. Dodatkowo został on jeszcze bardziej pogłębiony przez podniesienie stóp procentowych. Dziś jesteśmy krajem o najwyższej inflacji w Unii Europejskiej i dość wysokiej w skali świata.

Osłabienie złotego

Na zakończenie należy wspomnieć o kojelnej ważnej rzeczy dla osób trzymających swoje oszczędności w złotówkach. RPP będzie zapewnie robić wiele, aby osłabić naszą walutę i pobudzić eksport.

Naturalnie warto przypomnieć, że jednym z narzędzi banku centralnego są interwencje walutowe. W przypadku pojawienia się zagrożeń dla opłacalności polskiego eksportu uważam za wskazane wykorzystanie wspomnianego instrumentu, co sprowadzać się powinno wówczas do podejmowania przez bank centralny działań mających na celu ewentualne osłabienie złotego.

Do potwierdzenia tej tezy doszło również w wypowiedziach kilku innych członków RPP. Wygląda na to, iż złotówka dziś nie jest miejscem dla naszych oszczędności. Wielokrotnie cytowany w artykule Eryk Łon był moim profesorem za czasów studenckich i jest świetnym specjalistą od rynków finansowych – chciałbym jednak, aby wraz z innymi członkami RPP, bardziej przejmował się celem dla którego ta instytucja została stworzona – czyli utrzymaniem stabilności cen. Te jak wiemy mocno rosną, wystarczy się przejść do sklepu.