Ostatnio większość wiadomości wychodzących z kryptowalutowej przestrzeni wydaje się być dobra. Do gry włączają się nowi inwestorzy, a rynki obserwują wzmocnienie podstaw i rozwiązań technicznych. Ale w Indiach szykuje się coś, co grozi cofnięciem się rynku i zdaje się iść śladami chińskiej polityki „on-again, off-again”.

Bloomberg poinformował, że Indie są bliskie zakazu handlu kryptowalutami w tym kraju. Rzekomo trwają prace nad odpowiednią ustawą, która ma trafić do parlamentu. Podobnie jak Chiny, Indie nie zamykają drzwi przed innowacjami związanymi z technologią blockchain i przyjmą tę technologię, ale handel walutami cyfrowymi może stanowić przeszkodę.

Indyjska przejażdżka kolejką górską

To nie pierwszy raz, kiedy Indie, trzecia co do wielkości gospodarka Azji, doprowadzają lokalny przemysł krypto do szału. W 2018 roku Reserve Bank of India całkowicie zakazał transakcji kryptowalutowych, co nie mogło nastąpić w gorszym czasie

.

Decyzja ta nadeszła tuż po decyzji premiera Narendry Modiego o zakazie stosowania niektórych z najpopularniejszych banknotów w kraju, co spowodowało ogromne zamieszanie, gdyż przyszło bez żadnego ostrzeżenia.

Dwa lata temu giełdy kryptowalut i organizacje branżowe połączyły siły, składając skargę na orzeczenie banku centralnego dotyczące kryptowalut. Opłaciło się. W marcu 2020 r. decyzja Sądu Najwyższego obaliła ograniczenia banku centralnego i dodała wiatru w żagle kryptowalutowej społeczności.

Teraz, kiedy znów pojawią się podobne trudności, okaże się, jak zareagują giełdy. BeInCrypto skontaktowało się z indyjską giełdą kryptowalut WazirX i zaktualizujemy ten artykuł, jeśli otrzymamy odpowiedź. Tymczasem zła wiadomość szybko się rozniosła.

Źródło: Twitter
Źródło: Twitter

Według Andreasa M. Antonopoulosa, autora książki „Mastering Bitcoin”, ponad połowa ludności Indii nie ma kont bankowych, a około 25% z nich nie ma żadnego dokumentu tożsamości, aby je otworzyć.

Odniósł się on też do sytuacji finansowej w Indiach jako do „klęski żywiołowej”, która wcale nie była naturalna, ale była spowodowana przez człowieka. Nazwał to katastrofą, która będzie się rozwijać w dłuższej perspektywie.

Jeden krok do przodu, dwa kroki do tyłu

W Stanach Zjednoczonych przemysł kryptowalutowy w końcu ma za sobą pewne regulacyjne wsparcie. Konferencja Nadzorców Banków Stanowych (CSBS – Conference of State Bank Supervisors) ogłosiła 15 września, że firmy płatnicze, w tym krypto firmy, mogą działać w ramach usprawnionego systemu licencjonowania, który ułatwi im rozwój w całym kraju.

Zgodnie z oświadczeniem nowy system, nazwany MSB Networked Supervision, obejmuje „jeden kompleksowy egzamin spełniający wszystkie wymogi przepisów stanowych”.

Zastępuje on indywidualne egzaminy państwowe, których firmy płatnicze potrzebują do licencjonowania. Prawie 80 firm kwalifikuje się do nowego programu, który oprócz firm branży krypto obejmuje innych dostawców płatności, będących wspólnie odpowiedzialnymi za przenoszenie ponad 1 biliona dolarów rocznie.